Strona główna‎ > ‎

Omówienie wyroku sądowego ze Strażnicy z 15.07.1988 r.

W strażnicy z 15.07.1988 r.w artykule "Karcenie, które wydaje pokojowy owoc" s.26,28-29 czytamy:

Decyzja sądu

16 Pewnie chcesz wiedzieć, jak się zakończyła sprawa wszczęta przez wspomnianą kobietę, rozdrażnioną tym, że byli znajomi nie chcieli z nią rozmawiać, gdy rzuciła swą wiarę i odłączyła się od zboru.

17 Federalny sąd okręgowy odrzucił jej pozew, wychodząc z założenia, że sądy nie wdają się w sprawy dyscyplinarne kościołów. Wtedy wniosła zażalenie do wyższej instancji. W jednomyślnym orzeczeniu federalnego sądu apelacyjnego oparto się na pierwszej poprawce do Konstytucji USA: „Ponieważ zwyczaj nieprzestawania z pewnymi osobami należy do praktyk religijnych Świadków Jehowy, stwierdzamy, że zasada wolności wyznania przyjęta przez Konstytucję Stanów Zjednoczonych (...) nie pozwala się przychylić do żądań powódki. Pozwani mają konstytucyjnie zastrzeżone prawo do nieprzestawania z nią. W związku z tym zachowuje moc” wcześniejsze orzeczenie sądu okręgowego.

18 W uzasadnieniu czytamy: „Nieprzestawanie z pewnymi osobami jest zwyczajem praktykowanym przez Świadków Jehowy w myśl ich wykładni tekstu kanonicznego, której nie mamy prawa zmieniać (...) Pozwani mogą bez przeszkód dawać wyraz swym przekonaniom religijnym (...) Sądy na ogół nie zajmują się szczegółowym badaniem stosunków między członkami (lub byłymi członkami) jakiegoś wyznania. Kościoły mają dużą swobodę stosowania wobec takich osób środków dyscyplinarnych. Podzielamy pogląd sędziego Jacksona [zasiadającego niegdyś w Sądzie Najwyższym USA], że ‛czynności religijne, wykonywane tylko przez wyznawców danej wiary, są i powinny być wolne od ograniczeń — tak dalece, jak to możliwe’. (...) Członkowie Kościoła, z którego [powódka] postanowiła wystąpić, doszli do wniosku, że nie chcą utrzymywać z nią żadnych kontaktów. Uważamy, że mają prawo do takiej decyzji”.

19 Sąd apelacyjny uznał, że nawet jeśli owa kobieta boleśnie odczuwa to, że dawni znajomi nie chcą z nią rozmawiać, „zgoda na dochodzenie przez nią trudnych do uchwycenia szkód moralnych byłaby jako ograniczenie wolności religijnej Świadków Jehowy sprzeczna z konstytucją (...) Utrzymanie zagwarantowanej konstytucyjnie wolności wyznania wymaga, by straty w rodzaju poniesionych przez [powódkę] społeczeństwo uznało za cenę, którą warto zapłacić, żeby zabezpieczyć wszystkim obywatelom prawo do niczym nie skrępowanego wyboru religii”. Od czasu ogłoszenia decyzja ta nabrała poniekąd jeszcze większej wagi. W jakim sensie? Kobieta, o której mowa, odwołała się później do najwyższego sądu w swym kraju, prosząc o ponowne rozpatrzenie sprawy i ewentualną zmianę dotychczasowego orzeczenia. Jednakże w listopadzie 1987 roku Sąd Najwyższy Stanów Zjednoczonych prośbę tę odrzucił.
    
Umieszczenie takiej informacji przez Związek Watchtower wywołuje oczekiwany rezultat. Niech nikt nie myśli, że z nami można wygrać. Ale to wcale nie musi być prawdą. Zależy to od prawidłowego sformułowania pozwu lub zgłoszenia czynności zabronionej. Artykuł nie zawiera treści pozwu, pewnie dlatego, żeby na wszelki wypadek nie ułatwiać zadania poszkodowanym. Jednak z dalszego omówienia wynika, że opisana kobieta zarzuciła pozwanym nieprzestawanie z nią z przyczyn religijnych.. To oczywiste, że przy takim sformułowaniu pozwu musiała przegrać. Nieprzestawanie z pewnymi grupami religijnymi, etnicznymi, klasowymi lub jeszcze innymi jest niestety często spotykana praktyką religijną, której zwalczenie jest raczej skazane na niepowodzenie. Nieprzestawanie z kimś nie jest czynem zabronionym. Każdy ma wolność w decydowaniu z kim chce przestawać, a z kim nie. Zależy to od osobistych przekonań, upodobań lub doświadczeń. Zależy również oczywiście od naszej opinii o kimś, a to już może wynikać z czynu zabronionego. Jeżeli opinia osoby wynika
tylko z jej zachowania, które można zaobserwować samemu to jest to zrozumiałe. Ale jeżeli jest to opinia wystawiona przez specjalny skład i podana do publicznej wiadomości, to za wystawienie tej opinii powinien cywilnie i karnie odpowiadać ten, kto ją wystawił. Istnieje bowiem rodzaj wystawienia opinii, który w polskim prawie karnym nazywa się zniesławieniem. Przytaczam jego definicję za Wikipedią:

Zniesławienie - występek polegający na pomówieniu innej osoby, grupy osób, instytucji, osoby prawnej lub jednostki organizacyjnej nie mającej osobowości prawnej o takie postępowanie lub właściwości, które mogą poniżyć ją w opinii publicznej lub narazić na utratę zaufania potrzebnego dla danego stanowiska, zawodu lub rodzaju działalności.

Czyn taki ma swoje miejsce w kodeksie karnym (art. 212. § 2. K.k.).

Wykluczenie czy uznanie za odłączonego następuje po wygłoszeniu publicznie formuły. że dana osoba nie jest już świadkiem Jehowy. Chociaż nie podaje się powodu, ale powszechnie wiadomo, że powód istnieje i mieści się w określonej liście czynności jak między innymi: rozpusta cudzołóstwo, pijaństwo, bałwochwalstwo, itp. Trzeba wskazać na perfidię jednakowej formuły ogłoszenia i sposobu traktowania tych, którzy wystąpili jak tych, których wykluczono. Celowo bowiem chce się wywołać przekonanie, że wymienione osoby są winne, któregoś z czynów kwalifikujących do wykluczenia. Jak widać wszystko to ma na celu poniżenie takich osób w opinii publicznej, nie tylko wewnątrz wyznania, ale i na zewnątrz.

Wydaje się zrozumiałym, skąd te zabiegi konspiracyjne (tajny kodeks, tajne posiedzenia, żadnych pisemnych czy innych śladów w rękach ofiary) mające na celu uniknięcia możliwej w większości wypadków odpowiedzialności cywilnej i karnej. Związek czyni to z pełną świadomością, a ma bogate doświadczenia i umiejętności w kamuflażu.

Więcej informacji związanych z omawianym procesem zamieszczono pod adresem http://wystap.pl/oskarzam-%E2%80%9Estraznice%E2%80%9D/.


Ċ
autor witryny,
24 lip 2010, 13:12
Comments