Strona główna‎ > ‎

Często zadawane pytania

Dlaczego nie zwracamy się bezpośrednio do kierownictwa Związku "Strażnica" w sprawie Komitetów Sądowniczych?

    Istnieją uzasadnione obawy, czy skierowanie protestu do kierownictwa Związku odniesie pozytywny skutek. Jedyną przewidywaną reakcją byłoby uciszenie autorów protestu poleceniem usunięcia ich ze wspólnoty przez powołany w tym celu i posłuszny Komitet Sądowniczy. Związek ma silną awersję do autorów niewygodnych dla niego pytań. Jedynie organ państwowy może być dla Związku partnerem do dyskusji, ale tylko ze względu na zależność od decyzji tychże organów.

Czy ekskomunika nie jest wewnętrzną sprawą kościołów i związków wyznaniowych?

    W Kościele Katolickim ekskomunika pozbawia osobę obłożoną ekskomuniką prawa uczestniczenia w życiu religijnym z powodu ciężkiego przestępstwa wobec jego porządku i nauki (zob.mat. ), i tak rozumiana jest rzeczywiście wewnętrzną sprawą Kościoła.
     W przeciwieństwie do powyższego, w Związku "Strażnica" ekskomunika obejmuje zakaz udziału w niektórych elementach życia religijnego (zabieranie głosu na zebraniach, wspólne uczestnictwo w głoszeniu, itp.) natomiast poza kultem prawie we wszystkich dziedzinach życia społecznego.  Świadkowie Jehowy nie mogą kontaktować się z ekskomunikowanymi pod groźbą wykluczenia, z wyjątkiem osób blisko spokrewnionych (ale wówczas zakazane są rozmowy o wierze (zob.mat. ). Nawet zerwaniu ma ulec współpraca gospodarcza (zob.mat. ). Jak widać te dziedziny leżą poza sferą życia religijnego, za to są objęte opieką prawną ustawodawstwa. W szczególności  ustawy obejmują swoją ochroną zdrowie i podstawowe prawa jednostki. Ekskomunika, która te prawa narusza nie jest już wewnętrzną sprawą kościołów i związków wyznaniowych.
    Trzeba też wziąć pod uwagę równouprawnienie. Gdyby któryś z większych kościołów wprowadził ekskomunikę na takich zasadach jak Związek "Strażnica", natychmiast sprawa ta nabrałaby rozgłosu jako pogwałcenie praw człowieka. Związek "Strażnica" również odczułby to jako dyskryminację mniejszości wyznaniowych. Prawo wszystkich obowiązuje w jednakowym stopniu, nie powinno więc być uzależnione od liczebności kościoła lub związku wyznaniowego.

Czy nowo wstępujący w szeregi świadków Jehowy są przyjmowani na uczciwych zasadach?

    Uczciwość wymaga aby osoba przystępująca do wspólnoty otrzymała pełną informację o niej oraz o przysługujących jej i obowiązujących ją w niej prawach, ponieważ przystępujący obdarza ją zaufaniem, powierza jej swoj los, poświęca jej swój czas i wysiłek, a nawet środki materialne. W pierwszej kolejności powinna wiedzieć, że Związek "Strażnica" rezerwuje sobie wyłączność na prawo do pomyłek i zmiany poglądów, a wyznawca nawet nie ma prawa stwierdzić, że wskutek niedoinformowania wstępując do tej wspólnoty popełnił pomyłkę. Jeżeli tylko ją ujawni zostanie zakwalifikowany do kategorii osób, do których zaliczono między innymi cudzołożników, rozpustników, odstępców, pijaków, narkomanów, przyjmujących transfuzje, złodziei i palaczy tytoniu, z którymi nie wolno się kontaktować i nawet przywitać. Ten zakaz jednak nie obejmuje osób dopuszczających się w/w czynów, jeśli nigdy nie należały do tej grupy wyznaniowej. Kto chciałby, aby go wytykano publicznie jako jednego z wymienionej grupy grzeszników skazanych na wieczne potępienie? Kto chciałby, aby go unikano jak trędowatego, a nawet gorzej (bo z trędowatymi można było rozmawiać)?
Związek ukrywa przed wiernymi część przepisów i zarządzeń w podręcznikach i listach zarezerwowanych tylko do wiadomości nadzorców. Pozyskiwanie osób do danej grupy przez jej kierownictwo w celu osiągnięcia korzyści przy jednoczesnym ukryciu przed nimi istotnych informacji, w większości przypadkach jest ścigane. Dlaczego w przypadku grupy religijnej takie praktyki miałyby być tolerowane?

Czy nakazy religijne są ważniejsze od prawa w danym państwie?

Takie nakazy religijne jak kamienowanie za cudzołóstwo, lub palenie na stosie za herezję stoją w sprzeczności z prawem większości cywilizowanych państw. Kto chce podtrzymywać zamierzchłe nakazy łamiące aktualne prawo musi liczyć się z konsekwencjami przewidzianymi w prawie.
Jeżeli kościoły i wyznania chcą utrzymywać dyscyplinę wewnętrzną - co jest zrozumiałe - to nie mogą uciekać się do metod sprzecznych z prawem takich jak wyżej wymienione.

Dlaczego uważamy wykluczenie za publiczne skierowanie pogardy i niechęci na osobę wykluczoną?

Wykluczenie jak wynika z publikacji Związku Strażnica polega na nieprzestawaniu z osobą wykluczoną i nie pozdrawianiu jej. To drugie obejmuje nawet wg Strażnicy powiedzenie "dzień dobry" czego jak wiadomo wymaga kultura i dobry obyczaj. Czy nieprzestawanie z kimś i nie mówienie mu dzień dobry można uznać za okazanie szacunku i kultury? Ależ nie. Ewangelie opisując stosunek Żydów do Samarytan podają, że Żydzi nieprzestawali z Samarytanami, a nazwanie kogoś Samarytaninem uchodziło za obraźliwe. I ten przykład wskazuje, że wykluczenie wiąże się z pogardą i niechęcią okazywaną w ten sposób osobie wykluczonej. Gdy czyni to zbiorowość wobec jednostki, trauma psychiczna może być nie do zniesienia i tą drogą Związek Strażnica może skłaniać członków wyznania do zachowań groźnych dla nich samych i ich najbliższych.

Dlaczego nie opuszczamy oficjalnie wyznania świadków Jehowy?

Uważamy, że nie ma takiej potrzeby. Nie mamy żadnego negatywnego nastawienia do tej społeczności, jak również do wielu innych, a taki krok zostałby przez nią odebrany jako akt zdrady i wrogości. Związek Strażnica automatycznie takim osobom przypisuje budzące lęk demoniczne atrybuty "odstępcy", aby nie powstał problem pytania o przyczyny ich odejścia. Wyznawcy automatycznie mają domyślać się, że za ich odejściem stoi popełniony ciężki grzech oraz chęć uniknięcia związanego z nim Komitetu Sądowniczego. Ponieważ tysiące osób ma podobny dylemat Związek Strażnica dokonał podziału społeczności na świadków Jehowy i osoby utożsamiające się z nimi. Ta druga kategoria osób została opisana w "Skrzynce pytań" w Naszej Służbie Królestwa z września 2007 roku przy okazji problemu omawiania tematów biblijnych w czasie prywatnych nieoficjalnych spotkań. Natomiast Związku Strażnica nie ma sensu opuszczać skoro się do niego nigdy nie należało.

Czy dążymy do delegalizacji wyznania świadków Jehowy?

Wręcz przeciwnie. Uważamy że powinno być zarejestrowane zgodnie z polskim, a nie amerykańskim prawem jako cała wspólnota, a nie tylko jej elita. Niestety na dzień dzisiejszy tak nie jest. Uważamy, że wyznawcy tej religii zasługują, aby ich traktować jak dorosłych ludzi, a nie stado bezmyślnych człekopodobnych istot.

Czy przesłuchiwany przez Komitet Sądowniczy ma gwarancję zachowania tajemnicy?

Podręcznik "Zważajcie" podaje w formie zalecenia co następuje:

Nie omawiaj prywatnych ani sądowniczych spraw z
członkami własnej rodziny, nawet z żoną, oraz z innymi
osobami, których to nie dotyczy (w73/9, ss. 22-24).

Pomyśl, zanim coś powiesz.

Zachowuj szczególną ostrożność, żeby mimowolnie nie
ujawnić prywatnej sprawy, gdy rozmawiasz przez telefon,
a inni słuchają lub są w pobliżu i mogliby usłyszeć roz-
mowę.

Czasami skomplikowane sprawy sądownicze mogą wyma-
gać skonsultowania się z doświadczonym starszym z in-
nego zboru lub z nadzorcą obwodu.

Na ogół wystarczy omówić szczegóły związane ze sprawą,
bez wymieniania nazwisk.

Kiedy jednak konsultujesz się z nadzorcą obwodu lub
gdy okoliczności wymagają skontaktowania się z Towa-
rzystwem, podanie nazwisk może okazać się konieczne
(w88/11, ss. 24-27).

Zważaj na to, by zachowywać dyskrecję (Prz. 11:13;
15:22).

Jak wynika z powyższego zachowanie tajemnicy nie jest poddane żadnym rygorom. Nawet można omawiać szczegóły z innymi nadzorcami, a w przypadku nadzorcy obwodu lub Towarzystwa Strażnica wręcz konieczne jest podanie nazwisk. Czy bez nazwisk nie można wyjaśnić problemu, czy raczej potrzebne są one Związkowi do bazy danych?  Pytanie komu taka baza danych jest potrzebna i do czego? Oczywiście wydobycie od przesłuchiwanego informacji kompromitujących jego lub inne osoby, daje możliwość późniejszego szantażu tych osób. Szczególnie jeśli nadzorcy zdobędą informację o czynie karalnym, a będąc przeświadczeni, że mając status duchownych nie muszą zgłaszać  tego na policję, po wyperswadowaniu ewentualnej ofierze zamiaru zgłoszenia organom ścigania czynu współwyznawcy, mogą uzyskać wraz ze Związkiem  podporządkowanie się im winowajcy. Następnie tacy winowajcy mogą być szczególnie użyteczni dla Związku, oczywiście hipotetycznie. Nie wiadomo właściwie, czy nadzorcy, który nie zgłosił czynu karalnego, a nie będącemu statutowym członkiem Związku, Sąd nie zakwestionuje statusu duchownego?

Jaka może być faktyczna liczba wykluczonych lub odłączonych świadków Jehowy w Polsce?


W obecnych warunkach trudno dokładnie oszacować tą liczbę na podstawie danych oficjalnych Związku "Strażnica". Na podstawie danych za lata 1990-2012 w zamieszczonej poniżej tabeli przyjęto śmiertelność roczną populacji na poziomie 1%. Obliczona liczba przestających raportować w kraju głosicieli zawiera zarówno wykluczonych i odłączonych jak i nieczynnych i przekazanych za granicę.



Comments